Dziś rano z trudem wstałem. Budzik mi dzwonil o 4.40. Zaraz się ubrałem i już o 5.15 byłem w tramwaju. Pracę zacząłem o 6.00 , skończyłem o 14.30. Pracowałem jako kelner śniadaniowy na sali z Adrianem, Olą i Beatą. Pracuję w hotelu już od 26 września 2019 roku. Po całej akcji jaką jest obsługa gości, dokrywanie stołów, nakrywanie bufetów gdy czegoś brakuje, zacząłem rozkładać ścianki, by z połowy sali stworzyć salę konferencyjną dla 30 osób. Na tę salę więc poszły inne stoły w kształcie podkowy które sam nosiłem, wody w butelkach i takie tam. Jutro ta grupa ma tam być przez 2 dni, a na połowie sali będą śniadania. Dziś zjadłem placuszki rosti, kiełbaski. A na kkoniec dwa małe kawałki ciasta jabłkowego. W czasie śniadań ktore jemy o 11.00 wmowiłem koleżance że lubię murzynki, bo pytała jakie mi się dziewczyny podobają. Oczywiście uwierzyła i jutro będzie wiedzial caly hotel. Po powrocie do domu jadlem ziemniaki, paluszki rybne, ćwikła i poomidorowa z wczoraj. Wszystko sam robiłem, paluszki kupne włożylem do piekarnika. Ziemniaki też byly z wczoraj.Potem zaczęło mi się spać, ale nastawiłem budzik i za 20 minut mi dzwonił, więc poszedlem do kościoła. Po kościele byłem w żabce, ale delicje byly aż po 4 zł więc zrezygnowalem. Potem oglądałem Dzień Bastylii na dwójce, i jadłem kanapki z pasztetem i herbatą. Oólnie nie jestem zmęczony, bo w pracy nie bylo szefa.