Dziś rano pojechałem do pracy w samej koszuli i było zimno w tramwaju z powodu włączonej klimatyzacji. Przed pracą zjadłem pączka z budyniem. Po powrocie do domu oglądałem seriale i kupiłem sobie dwa lody rożki. Dziś na obiad robiłem naleśniki ale koło 17 tej.Wszystkie mi wyszły, jeden mi się spalił z jednej strony, ale da się zjeść. Dziś strasznie gorąco na zewnątrz, teraz siedzę w mieszkaniu.W tym miesiącu za dwa tygodnie jadę w moje rodzinne strony do domu rodzinnego na trzy dni. Odpocznę wtedy od internetu i czatu.

Czasem tak myślę gdzie słonko się chowa i gdzie promienie skrywa gdy zimno nastaje

Potem po nocy znowu się wznosi na nieba przestrzeni i tam na kilka godzin zostaje

A potem znowu znika daleko gdzie oko nie sięga się chowa w swoim mieszkaniu

I razem z nocą zasypia jak człowiek na swoim posłaniu po swym wędrowaniu.

A potem znowu się budzi i świeci na kwiaty i pąki na drzewach zbudzonych do życia

I dzień cały pracuje aż przyjdzie noc cicha i ciemna w księżyca odbiciach.

Tylko gwiazdy wesoło śpiewają o słonku co zmęczone dniem z ludźmi odpoczywa

A rano gdy znowu wzejdzie wszystkich śpiących do życia zwykłego przyzywa.